poniedziałek, 19 października 2009

Co wolno ABW? cz.2

To, co zrobił Jacek Mąka to czystej wody przegięcie. Wygrzebanie materiałów operacyjnych ABW, której Mąka szefuje w celu wykorzystania w prywatnej sprawie przeciwko dziennikarzowi „Rzeczypospolitej” Cezaremu Gmyzowi pokazuje szefa ABW jako człowieka stojącego ponad prawem. Przegiął też prokurator, dopuszczając te materiały do sprawy.
Przede wszystkim należy zadać pytanie: w jakim celu ABW wolno stosować podsłuchy? Wydawałoby się, że tylko wtedy, gdy zagrożone jest bezpieczeństwo wewnętrzne, na którego straży ta służba ma stać. Nagrania Gmyza zostały dokonane w trakcie śledztwa w sprawie handlu aneksem do raportu o WSI przeciwko Wojciechowi Sumlińskiemu. Gmyza nagrano, gdy razem z innym dziennikarzem zastanawiał się jak odwieźć Sumlińskiego od próby samobójczej. Nie wiem, co to z bezpieczeństwem wewnętrznym państwa miało wspólnego, dlatego oczywistym wydawałoby się zniszczenie owych nagrań tuż po zakończeniu sprawy, a nawet wcześniej: po odsłuchaniu rozmowy ze zrozumieniem. Tymczasem nagrania nie zostały zniszczone, więcej, Mąka doskonale o nich pamiętał i sięgnął po nie, gdy tylko okazały się przydatne w prywatnym celu. Mąka nie miał prawa tego zrobić. Prokurator nie miał prawa dopuścić tych nagrań do procesu.
Jeśli Tusk jest konsekwentny, to po odwołaniu szefa CBA za to, że wykorzystywał służby dla celów politycznych, powinien natychmiast odwołać również Mąkę, za prywatę. Myślę, że czas najwyższy zastanowić się nad tym, komu tak na dobrą sprawę supertajne agencje rządowe mają służyć. Teoretycznie społeczeństwu. W praktyce jednak jak widzimy jest inaczej. Myślę, że trzeba z tym coś zrobić. Służby muszą być kontrolowane z zewnątrz. Wydaje mi się też, że warto byłoby się zastanowić nad zmniejszeniem ich liczby. Dlaczego np. CBA jest organem samodzielnym, a nie departamentem ABW, mimo że ze statutu owych służb logicznie by to wynikało? Uregulować powinno się również kwestię, w jakiej sytuacji służby mogą podsłuchiwać.
Wszystkim, dla których ukaranie przestępcy jest ważniejsze niż prawa obywatelskie dedykuje słowa mistrza Żakowskiego przeczytane w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej”: „Jest więc powód, by się tym niepokoić. Bo świadczy to, że nikt nie chroni nas przed nadużyciem metod operacyjnych. Każdy może więc stać się celem nielegalnych działań prowadzonych pod pretekstem ewentualnych potrzeb wymiaru sprawiedliwości. To już są znamiona państwa policyjnego”. Już zapomnieliśmy jak się żyje w państwie policyjnym?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Najlepsze Blogi Polityczne Blogowisko.org