poniedziałek, 12 października 2009

"Gwałt na dziecku".

Polańskiego skazano za gwałt na dziecku, bo uprawiał seks z trzynastolatką. Moim zdaniem, być może w dużej mierze dlatego, że jestem opętanym przez szatana konsumpcjonistą pozbawionym kręgosłupa moralnego, to nie jest to samo. Może najpierw czym się różni 13-latka od dziecka? Spytajcie dowolnej trzynastolatki, i ona wam to wytłumaczy o wiele lepiej niż ja. Albo inaczej: postawmy obok siebie dziewczynkę powiedzmy ośmioletnią i dorosłą wg prawa osiemnastolatkę. A teraz postawmy trzynastkę w środku. I powiedzcie mi, którą z sąsiadek nasza trzynastka bardziej przypomina? Serio: nie sypiam, nie sypiałem, ani nie zamierzam sypiać z trzynastolatkami, nie pochwalam też tego, że Polański to zrobił. Ale wydaje mi się, że użycie słowa „dziecko” w odniesieniu do „ofiary” Polańskiego stanowi językową manipulację, która powoduje, że czyn Polańskiego potępiamy niewspółmiernie do faktycznej jego wagi. Teraz drugie słowo: gwałt. Polański twierdzi, że „ofiara” nie sprzeciwiała mu się zbytnio, w co jestem w stanie (zapewne również dlatego, że jestem opętanym...) uwierzyć. Wiadomo, że ta dziewczyna nie była w chwili „zgwałcenia” dziewicą i że Polański nie był pierwszym, który ją „zgwałcił”. Dość wątpliwe więc, że czyn Polańskiego trwale odbił się na psychice ofiary, że złamał jej życie i że nastąpiły te wszystkie straszliwe konsekwencje które przychodzą nam do głowy gdy słyszymy słowo „gwałt”. Uważam, że wyrok był niewspółmierny do winy, zwłaszcza że, przypomnijmy, „ofiara” już dawno „wybaczyła” Polańskiemu i apelowała, aby dano mu już spokój. Ale to już w sumie nieważne, bo proces Polańskiego miał miejsce przed 30 laty.

1 komentarz:

 
Najlepsze Blogi Polityczne Blogowisko.org