sobota, 10 października 2009

Słowo na sobotę.

Obama dostał pokojowego Nobla, a Rydzyk doktorat. Nie mam pojęcia, na czym polegają uhonorowane wyjątkowe zasługi prezydenta USA na rzecz pokoju, więc uważam, że nagroda przyznana została mocno na kredyt. Wydawało się, że udzielanie niepewnych kredytów to specjalność amerykańska, a tu okazuje się, że niekoniecznie. Ojciec dyrektor stał się ojcem doktorem. Te dwa wydarzenia łączy jedna wspólna cecha: obydwa były niespodziewane.
Afera hazardowa pomału schodzi z pierwszych stron gazet. Pierwsze posunięcia zostały wykonane i teraz czekamy na efekty. PiS i SLD nadal zgodnie mówią o upadku PO, jednak ten póki co, nie następuje. Przynajmniej w sondażach.
Prezydent Kaczyński ma dzisiaj podpisać umowę z Lizbony. Mam mieszane uczucia co do samego traktatu: z jednej strony przesunie większość podejmowanych w unii decyzji na szczebel państw, co zdecydowanie zmniejszy wpływ na te decyzje szeregowego obywatela. Z drugiej strony Unia, aby dalej się rozwijać musi kontynuować proces integracji. Hamowanie go najprawdopodobniej byłoby po pierwsze nieskuteczne, po drugie wątpliwe, że mogłoby przynieść jakiekolwiek pozytywne skutki trzymającemu hamulec państwu. Ale na razie wstrzymałbym się z ocenami Klausa: zobaczymy, co uda mu się ugrać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Najlepsze Blogi Polityczne Blogowisko.org